Dlaczego Polacy nie szczepią się przeciwko grypie – wywiad z dr hab. n. med. Anetą Nitsch-Osuch

Brak komentarzy

1. Jest Pani pediatrą, co sprawiło, że zainteresowała się Pani tematem grypy?

dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch
dr hab. n. med. Aneta Nitsch-Osuch, członek Rady Naukowej Ogólnopolskiego Programu Zwalczania Grypy

Tak, jestem pediatrą, ale jestem też epidemiologiem i z tą specjalizacją jest w tej chwili związane moje życie zawodowe. Zainteresowałam się epidemiologią głównie z powodu chorób zakaźnych, które zawsze mnie fascynowały. Epidemiologia jest bardzo szeroką dziedziną nauki, wydawałoby się, że aktualnie nakierowaną na problematykę chorób przewlekłych układu sercowo-naczyniowego, czy nowotworów. Nic bardziej błędnego – choroby zakaźne, mimo że w naszym kraju są przyczyną mniej niż 1% zgonów, są nadal groźne. Oczywiście, poprawa warunków sanitarno-higienicznych (np. uzdatnianie wody pitnej), czy wprowadzenie powszechnego stosowania szczepień ochronnych, wynalezienie antybiotyków, sprawiły, że sytuacja znacząco się poprawiła, a wiele z chorób zakaźnych figuruje już tylko w podręcznikach historii medycyny, ale po raz kolejny okazuje się trafnym stwierdzenie, iż „natura nie lubi próżni” – w miejsce „starych” chorób pojawiły się nowe, dotąd nieznane. A co jeszcze bardziej interesujące – choroby znane od stuleci pokazują swoje nowe oblicze, z powodu narastania zjawiska lekooporności lub dlatego, że zachorowania pojawiają się w innych niż dotychczas regionach geograficznych, są to tzw. choroby nowe i ponownie pojawiające się (ang. emerging and re-emerging diseases), a wśród nich znajduje się, znana od stuleci, grypa. Obecność grypy na tej liście chorób nowych i ponownie pojawiających się nie jest zaskakująca. Z jednej strony bowiem wiemy, że pojawiły się zachorowania u ludzi wywołane wirusami pochodzącymi od ptaków (słynna grypa ptasia, wywołana przez wirus A H5N1), z drugiej zaś strony obawiamy się grypy ze względu na jej potencjał epidemiczny, a przede wszystkim pandemiczny. Obawiamy się pandemii na skalę tej z 1918 roku, gdy tzw. grypa hiszpanka spowodowała więcej zgonów niż było ofiar drugiej wojny światowej! To zmieniające się oblicze grypy jest właśnie interesujące i dla lekarza i dla naukowca. Zresztą, problematyce grypy poświęciłam moją rozprawę habilitacyjną, a tematem „zaraziła” mnie Pani Profesor Lidia Brydak, kierownik Krajowego Ośrodka ds. Grypy w Polsce. Moim marzeniem jest, byśmy wiedzieli coraz więcej o epidemiologii grypy w naszym kraju, a przede wszystkim, by Polacy częściej korzystali ze szczepień przeciw grypie, które są najskuteczniejszą metodą zapobiegania tej chorobie, a zwłaszcza jej groźnym powikłaniom.

2. Skoro mowa o powikłaniach grypy, komu one najbardziej zagrażają?

Powikłania grypy mogą wystąpić u każdego, nawet u zdrowej osoby, i w każdym wieku. Najbardziej przerażają mnie dane, które wskazują na to, że nawet 30-50% zgonów z powodu grypy u dzieci ma miejsce u małych pacjentów bez jakichkolwiek schorzeń towarzyszących. Czyli, były to zdrowe dzieci, które w XX i XXI wieku zmarły z powodu wydawałoby się banalnej choroby, której można zapobiegać dzięki szczepionce za kilkadziesiąt złotych.
Grupy pacjentów, u których możemy spodziewać się ciężkiego i powikłanego przebiegu grypy, w których występuje najwyższe ryzyko hospitalizacji, również w oddziałach intensywnej opieki medycznej, największe ryzyko powikłań i zgonu to właśnie: dzieci do 5 roku życia, osoby po 65 roku życia, kobiety w ciąży, pacjenci z chorobami przewlekłymi układu oddechowego (np. z astmą oskrzelową, przewlekłą obturacyjną chorobą płuc), układu sercowo-naczyniowego, chorobami metabolicznymi (np. cukrzycą), chorobami neurologicznymi.

3. Jest Pani konsultantem ds. epidemiologii w jednym ze szpitali warszawskich, głównie o profilu położniczym, czy występują tam zachorowania na grypę?

Zachorowania na grypę występują w każdym szpitalu, choć muszę przyznać, że akurat w tym, w którym konsultuję są rzadko rozpoznawane i najczęściej dotyczą pacjentów oddziału pediatrycznego. Nie jest to nadzwyczajna sytuacja – przecież to właśnie dzieci w wieku przedszkolnym chorują na grypę najczęściej, stanowiąc rezerwuar wirusów, dlatego też przez niektórych to właśnie dzieci nazywane są „rodzinnymi bioterrorystami”, bo stanowić mogą źródło zakażenia dla swoich bliskich: rodzeństwa, rodziców czy dziadków. Niestety, tylko mniej niż 1-2% populacji dzieci polskich w wieku poniżej 5 lat jest szczepionych przeciw grypie. Inną grupą, w której zachorowania na grypę mogą wystąpić i mają często dramatyczny i tragiczny przebieg, są kobiety ciężarne i w połogu. Powikłania grypy są groźne dla matki (są to np. zapalenie płuc, ostra niewydolność oddechowa, konieczność leczenia z użyciem respiratora, czy zgon), są też groźne dla dziecka (zwiększa się ryzyko poronienia, porodu przedwczesnego, urodzenia dziecka o małej masie urodzinowej, wystąpienia zaburzeń rytmu serca u płodu wtórnych do gorączki występującej u matki). Z tego powodu, zgodnie z zaleceniami eksperckimi obowiązującymi na całym świecie, również w Polsce, kobiety w ciąży powinny być szczepione przeciw grypie (ale jedynie z użyciem szczepionek inaktywowanych, a tylko takie są dostępne w naszym kraju). Szczepienia przeciw grypie są skuteczne, chronią nie tylko i matkę, ale i dziecko – zarówno w okresie ciąży, jak i już po urodzeniu, musimy bowiem pamiętać, że niemowlęta, które nie ukończyły 6 miesięcy życia nie mogą być szczepione, a jak najbardziej mogą zachorować. Szczepiąc przeciw grypie mamę, jak i inne osoby z najbliższego otoczenia niemowlęcia, tworzymy w ten sposób dla dziecka ochronę przed zachorowaniem, która nosi piękną medyczną nazwę „strategii kokonowej szczepień”. Trzeba jasno i wyraźnie podkreślić, że szczepienie przeciw grypie kobiet w ciąży jest potrzebne, skuteczne i bezpieczne – wyniki wielu opublikowanych badań naukowych jednoznacznie wskazują na fakt, iż szczepienie nie wiąże się ze zwiększonym ryzykiem poronienia, porodu przedwczesnego, zakończenia ciąży cięciem cesarskim. Nie powoduje też żadnego zagrożenia dla rozwoju psychomotorycznego dziecka – ani w życiu płodowym, ani już później po urodzeniu.

To co jeszcze chciałabym podkreślić w nawiązaniu do mojej współpracy ze szpitalem o profilu położniczym, to fakt, iż od wielu lat zapewniamy naszemu personelowi medycznemu bezpłatne szczepienia przeciw grypie, przyczyniając się w ten sposób do poprawy bezpieczeństwa epidemiologicznego dla pacjentów. Szczepienia personelu zapewniają bowiem nie tylko ochronę przed zachorowaniem osobom szczepionym, ale także zmniejszają ryzyko transmisji wirusów na pacjentki i ich dzieci.

4. Dlaczego Polacy nie szczepią się przeciw grypie, czy w tej kwestii różnimy się od innych krajów?

Przyczyny niewykonywania szczepień są w zasadzie wszędzie w krajach rozwiniętych podobne i obejmują: lęk przed niepożądanymi odczynami poszczepiennymi (nieuzasadniony i wyolbrzymiony, bo inaktywowane szczepionki przeciw grypie należą do bezpiecznych preparatów, najczęściej po ich podaniu występują objawy miejscowe w postaci bólu w miejscu iniekcji, obrzęku i zaczerwienienia, rzadziej pojawia się gorączka lub stany podgorączkowe, utrzymujące się krótko), niepostrzeganie grypy jako choroby potencjalnie poważnej i powodującej powikłania, mylenie grypy z pospolitym przeziębieniem (a więc jej bagatelizowanie), obawy dotyczące skuteczności szczepionki, wreszcie brak zdecydowanej rekomendacji lekarza. Pod tym względem nie odbiegamy od populacji europejskiej, natomiast niestety różnimy się zasadniczo tym, że znacząco więcej osób podziela te nieuzasadnione obawy i lęki, a w efekcie rezygnuje ze szczepienia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *